"Beat It"
"Ręce dwie, rozum, które dał mi dobry Bóg Przydział na cuda dla mnie jedno spełnić mógł. Jestem więc dostałem wole, żeby walczyć, Marzeń w brud, na każdy życia dzień wystarczy. Śnie by znów zbudzić się rano z przeświadczeń, To jest ten czas, dziś na lepsze wszystko zmienię. Otworzę folder nazwany doświadczeniem, To jest recepta jak tu jest natchnienie. Tu jest złudzenie, że życie jak gobelin, Szyć można wiecznie, oglądać jak się mieni. Że starczy czasu i w końcu ktoś doceni, że sens ma wszystko, że zły los się odmieni. Ocean wspomnień, nie chcę ich zapomnieć , Upadki, wzloty czas triumfów i czas potknięć. Dają naukę, wytykają błędy Krzyczą do przodu lub droga nie tędy"
Heyah!!! Tak to już ten czas szybko leci, że co niektórzy juz powinni zauważyć, że zacząłem odliczać na GG dni dzielące mnie od powrotu do Polski. Muszę przyznać, że czuje niemałe podeks- cytowanie i zastanawiam się jak to będzie na po- czątku po 10 miesiącach spędzonych w USA. Coś mi się wydaje, że mogę się czuć całkiem dziwnie. Mimo to, cieszę się na mój powrót i zacząłem się już wczuwać w tamtejsze klimaty (oglądałem zdjęcia z akcji namiot przed szkołą i grillowania oraz osta- tnie wyczyny z zeszytem od języka polskiego..;-) A co do USA, to już jedna z ostatnich notek o tym kraju i rzeczach, które tutaj robie (być może nie- długo będzie zmiana kraju, ale sam nie wiem czy ktoś w ogóle chce żebym kontynuował moje pisanie). A więc o ostatnich wyczynach czas zacząć. A roz- pocznę od miejsca, gdzie się ostatnio rozdzieliliśmy, czyli amerykańskiego balu, tutaj znanego pod nazwą PROM. Wydarzenia miały miejsce 20 kwietnia bieżą- cego roku. Dwóch uzbrojonych napastników napadło i...oj przepraszam...to przecież nie są kroniki kryminalne. Wracając do prawdy, cała zabawa rozpo- częła się już o godz. 9:00 AM. Wtedy to też, ja i moi znajomi wybraliśmy się pograć w golf'a (ta- ka już jest tradycja, że co roku wszyscy jadą na to samo pole golfowe, parę godzin przed samym balem z zamiarem wprawienia się w dobry nastrój). I jak by nie było, zasada się sprawdziła (trochę pomogły używki pochodzenia nieznanego...;-). Ja w sumie wypiłem sobie tylko jedno piwko, ale i tak miałem mnóstwo zabawy. Samo granie w golf'a nudzi się po paru dołkach (szczególnie jak się grac nie umie), ale z kolei jeżdżenie wózkiem golfowym nie za bardzo...;-). Można się całkiem spoko nim pobujać po całym i niemałym polu golfowym. Ogólnie jak się później okazało, inny znajomy ze szkoły miał wypadek (o dziwo w ogóle nie pil), i złamał nogę. (ten Rod to jednak jest bencfał, się teraz z niego nabijamy). Po powrocie z golf'a, zaczęły się przy- gotowania do balu. Wrzuciłem na siebie mój garnitur, rodzice zrobili pamiątkowe zdjęcia z randkami (bo moja siostra tez szła na bal), a później był czas by się przenieść do szkoły. Tam pierwszy widok to szok. Wszystkie sukienki, garnitury (białe, żółte, zielone), smokingi i inne tego typu rzeczy wyglądały wręcz olśniewająco (USA jednak wszystko robi na większą skalę). Po szoku, czas było na ko- lejne zdjęcia (tym razem robione przez profesjona- listów) i przejście się przez scenę żeby rodzice mogli robić, nie co innego jak, zdjęcia. Ogólnie szkolna część PROM'u była nudna. Po tym zaczęło być lepiej. Ludzie wpakowali się do samochodów i limuzyn, zaczynając zmierzać w kierunku hotelu gdzie odbywał się PROM (jakieś 20 min od szkoły). Po dotarciu do hotelu, który wyglądał całkiem przy- zwoicie, mieliśmy mała kolacyjkę w gronie znajo- mych (ogólnie było tam około 240 osób), a później rozpoczęły się tańce. I ogólnie było całkiem przy- jemnie, szczególnie kiedy Colt (spoko ziom), zaczął tańczyć do piosenki Michael Jackson'a Beat It , czego uczył się przez cały tydzień. Muszę powiedzieć, że wyszło mu znakomicie i żałuję, że się nie uczyłem z nim. Szczena mi opadła. W czasie PROM'u wybrano także króla i królową balu (z wcześniej nominowanych osób). Wszystko wyglądało naprawdę nieźle i fajnie, że udało mi się to zobaczyć. PROM zakończył się około godziny 23:00, po czym udaliśmy się do domu przebrać w normalne rzeczy, a później do szkoły na POST PROM. I ta część, muszę przyznać, że mnie zadziwiła. Dosta- wało się na wejściu sztuczne pieniądze, po czym w sali gimnastycznej było mnóstwo gier i zabaw (ujeżdża- nie sztucznego byka, kosz, boks z wielkimi rękawicami, karaoke, labirynty, twister, i wiele wiele więcej), aby tę kasę pomnożyć. Kasę wymieniało się na kartki z Twoim imieniem, które wrzucało się do pudełek koło nagród, które się chciało wygrać. Losowanie nastąpiło około godziny 4:00 rano. I mi się poszczęściło wygrać bagaż, który i tak miałem zamiar kupić, bo potrzebuje przed wyjazdem. Wrzuciłem tam pięć kartek i wygrałem. Śmie- szna sytuacja. Poza tym wygrałem też koszulkę za przej- ście w goglach, ktora dają pozór bycia pijanym. Po losowaniu nastąpił koniec. Wróciłem do domu i walno- łem kimę. Spałem jednak tylko 2h bo następnego dnia jechałem do stolicy stanu OHIO na mecz football'u uni- wersytetu Ohio State. Na mecz przyszło 75,000 ludzi i muszę przyznać, że całkiem super przeżycie. W stolicy, pograłem także w kosza z małymi murzynami (bo byłem tam z moją grupą kościelną w celach pomocy dla nich) i poczułem, że komuś pomagam. Jak widać takie uczucia też są cenne. Do domku wróciłem w niedziele. Jak więc widać, piątek i sobota były bardzo napięte. Ale warto było. A co do innych rzeczy to przez ostatnie dwa tygodnie nie działo się za dużo. Szkoła to jak zwykle nic i oczekiwanie na wyniki egzaminu, ostatni weekend to małe pijaństwo ze znajomymi (tutaj akurat jest coś do opisania, ale nie chce tego pisać; zresztą nie- którzy już wiedzą o co chodzi...;-), rodzinka jak zawsze ma czasami swoje jazdy czasami nie, a track jak do track (od poczatku twierdziłem, że nie jestem za dobry). Poznałem jednak trochę nowych ludzi podczas wszystkich tych zawodów i ogólnie ostatnio czuję się w USA całkiem spoko. Ale mój czas już dobiega końca. I tak samo dobiegł końca, koniec tej notki. Nie do końca obszerna, bo nie ma czasu, ale rozwijać to będę jak już się spotkamy w naszej kochanej Polsce
P.s Niektórzy się pewnie zastanawiają jak mi się bawiło na PROM'ie u boku Megan. I tutaj muszę powiedzieć, że ogó- lnie troche niewypał. Niby potańczyliśmy dość dużo razem i wszystko było spoko. Jednak później, zakręcił sie wokół Niej inny koleś i ona to zaakceptowała. Ja ogólnie sam nie przywiązałem do tego żadnej wagi, bo i tak kiedy tań- czyłem z Nią wolnego nie poczułem żadnej magii. Pozwo- liłem dziewczynie bawić się i poszedłem własnymi ścieżkami. Co do Megan, to nie było jednak to czego szukam. W pa- mięci zostanie dodana jednak do ludzi pozytywnych. To tyle. Więcej szczegółów w mojej głowie...;-)
|