"The Pursuit of Happyness"
"Don't leave me, I'm begging, I love you, I need you, I'm dying, I'm crying, I'm begging, Please love me I love you, I love you, I'm begging, please love me, I'm begging, I'm begging, Please don't leave me, no, no, no, no, no..."
Minęło 19 dni, 19 dni od kiedy ostatni raz miałem okazje dla Was pisać. Próbowałem już kilka razy wcześniej, ale ciągle coś albo ktoś mi w tym przesz- kadzał. Dużo czasu minęło, dużo rzeczy się wydarzyło, dużo nowych myśli przechodzi mi przez głowę. Przez ostatni czas czułem się przeróżnie. Od euforii, przez smutek i obojętność, do totalnej załamki i depresji. Rożni ludzie i rożne sytuacje atakowały różne miejsca mojego umysłu. Mógłbym pisać i pisać, lecz nie mam aż tyle czasu. Napomknijmy więc najważniejsze sytuacje i nakreślmy najwyraźniejsze uczucia. Ostatnią notkę jak dobrze pamiętam umieściłem tuż przed przerwą wiosenną. I od tego też etapu zacznę moją podróż do dnia dzisiej- szego. Zacznijmy od imprez, na które tym razem nie poś- więcę tak dużo czasu. Udało mi się ogólnie pobawić tylko 2 razy, ale i tak było całkiem spoko. Jak zawsze trochę beer - ponga i foobar'a, a z innych ciekawych rzeczy to tylko palenie drabin w ognisku. Naprawdę nienajgorzej spę- dzony czas. Miłe grono i miła atmosfera. Tylko piwo nie sma- kuje za dobrze...:-). Z imprez niedaleko do sportu (a może i nie...;-]. Ostatni wtorek to były już moje 6 zawody w track'u. Nie będę opisywał każdego, bo ogólnie wszystko się sprowadza do tego samego. Wszystkie niestety przegra- liśmy (nasza drużyna nie jest wcale zła, chodzi o młodość i brak doświadczenia), moje występy były ogólnie całkiem zadowalające (choć to za mało do niektórych ludzi tutaj, którzy naprawdę potrafią biegać szybko albo skakać daleko), a spędzony czas mimo wszystko całkiem miły. Poznałem tro- chę nowych ludzi i ogólnie będę miał co wspominać i opowia- dać. Żadnych szczególnych sukcesów nie odniosłem, ale je- stem mocnym punktem w sztafetach i całkiem niezły w skoku w dal (brakuje mi tylko regularności). Jak powiedziałem na początku to ten track to głównie dla zabawy i mimo, że czasami mięśnie bolą, będę biegał jak najlepiej potrafię do samego końca. Może w końcu wygramy jakieś zawody. Co do szkoły to bez zmian. Ocenki znakomite, dużego wysiłku nie ma i dużo się śpi. Ciągle oczekuje na wyniki moich egzaminów (ale to raczej kwestia czasu a nie nadziei). Myślami już przygotowuje się do graduacji (jak to w filmach będę miał tą śmieszną czapkę i odbiorę mój dy- plom), a potem powrotu do Polski (co z jednej strony mnie strasznie cieszy, ale z drugiej też smuci). Jest z tym tak, że niestety czasami mam już dość mojej ro- dzinki, przez którą muszę się wyrzekać wielu rzeczy i żyć życiem, którym wcale nie chcę. Nie chcę się tak na maksa buntować, bo już tak niewiele zostało. Ogólnie niby ciągle są tacy sami i ciągle ich lubię i szanuję. Chodzi o to, że ja jednak żyje innym stylem życia i czasami się w tym mijamy. Poza tym maja świra na punkcie kontroli, zasad i mnogości pytań. Tak więc ogólnie chcę już się wyrwać z tego domu i wrócić do własnych czterech kątów, ale z drugiej strony lubię moich znajomych i życie w USA. Mam tylko niedosyt, że częściowo przez rodzinkę i częścio- wo przez pieniądze (trzeba mieć ich tutaj jednak dużo) nie zrobiłem tyle rzeczy ilu chciałem. Nie udało mi się zwie- dzić wielu miejsc (kasa) i robić tylu rzeczy ze znajomymi ile chciałem (rodzinka). Ale jakby nie patrzeć i tak dużo zobaczyłem. Doświadczenie jest nie z tej ziemi. A ja już taki jestem, że chce jak najwięcej (nie chodzi o chciwość) i mnie czasami boli, że nie mogę pewnych szans wykorzystać. Po prostu pewnie widzę w USA dużo możliwości i wiele rze- czy chciałoby się robić. Może w przyszłości. A tymczasem już tylko miesiąc i troszeczkę zostało do końca moich dni w USA. Plany na najbliższy czas? Hmm...muszę powiedzieć, że zapowiada się całkiem ciekawie. W piątek (tj. 20) idę na PROM (coś jak nasza studniówka tylko na większą skalę i nie 100 dni przed matura bo tutaj matury nie ma) z Megan. Po- znalem ją już jakiś czas temu i w sumie od tamtego czasu nie mieliśmy kontaktu. A, że pierwsza dziewczyna, którą zaprosiłem musi śmigać na Florydę (Kammie), jakoś przy- pomniała mi się Megan (a raczej rodzinka mi napomknęła gdyż chcą żebym śmignął na PROM). I muszę przyznać, że dobrze się złożyło jeśli chodzi o Megan. W ostatnią sobo- tę wybrałem się z Nią na film 300 i spędziłem czas nad- zwyczajnie mile. Ogólnie rzecz biorąc jest całkiem w moim typie. No i juz w piątek będziemy mieli okazję się spotkać kolejny raz i nawet razem potańczyć. Nieźle się spłukałem jeśli chodzi o ten cały PROM (ok. $120), ale tak czy inaczej chciałem to zobaczyć jak już mam okazje. Mam zamiar się dobrze bawić. Impreza (bez picia..;-), bo tutaj to nie Polska) od ok. 16:30 do 4 rano. Bo drodze zdjęcia, wybór króla i królowej i Bóg wie co jeszcze. Moja wrażenia podadzą w sobotę w Tele - Express'sie..;-) (bo u mnie w domu ostatnio ojciec chowa myszkę przed rodzinka więc dlatego nie udaje mi się z nikim rozmawiać..;-/. Poza tym w maju śmignę też do Cedar Point, gdzie mają najwię- ksze rollercoaster'y na świecie. Ogólnie pewnie nie będę się za dobrze czuł...;-). Z innych mniejszych rzeczy, to udało mi się odwiedzić dwa razy meksykańską restaurację (raz w moje urodziny - tak już mam 19 lat), gdyż bardzo lubię tzw. Mexican Food (będzie mi brakowało w Polsce), oglądałem sobie NBA czasami (niedługo Playoff), a także ekscytuje się strzelaninami w College'ach (ogólnie Virgnia Tech. jest nie tak super daleko ode mnie). Założyłem sobie także MySpace'a (zapraszam na stronkę http://www.myspace.com/jakub23 jeśli chcecie zobaczyć moich znajomych). I to ogólnie tyle. Żyje sobie jakoś tam. Rodzinka doprowadza mnie momentami do szału, zna- jomi dają radę, a ja jakoś trwam w nieustającej walce pomiędzy wieloma uczuciami. Czasami czuję się strasznie osamotniony i uwięziony, czasami czuję się znakomicie. Jak to życiu. Mam nadzieję, że wrócę jeszcze do OHIO i wtedy już wszystko będę robił wedle mojego życzenia. I tak ze mną jest na teraz. Przygotowuję się także na kolejny etap mojego życia. Nie wiem co przyniesie, ale dopóki przyszłość jest nieznana, towarzyszy mi nadzieja. Czy uda mi się osiągnąć wszystko o czym teraz marzę? Czy kiedyś zrobię rzeczy, które teraz sobie odmawiam? Nie wiem. Nikt nie wie. Jednak jak ludzie mądrzejsi ode mnie napisali w Deklaracji Niepodległości, każdy z Nas ma prawo do pogoni za szczęściem (The Pursuit of Happiness). Czy każdy je dogoni? Oczywiście, że nie. Wszystko zależy od Nas...od Ciebie...od Nich...i ode mnie. I'm still with all of You...Signal lost...
|