"Chciałeś śmiać się ze szczęścia lecz teraz on z Ciebie się śmieje
"I refuse to be a role model I make mistakes, i learn from everyone But am i any less holy? There's no need for you to fear me If you take the time to hear me, maybe you can learn to cheer me I hope u see the light before its ruined"
Magic Gatorade Alawys Makes Homies Look Funny
...Tic - toc...Tic - toc...tic - toc...w momencie kiedy piszę tę pewnie bez znaczenia wyliczankę, tracę kolejne sekundy mojego życia. Czas nigdy się dla nas nie zatrzyma i nie ważne jak bardzo byśmy tego chcieli nie ma zamiaru na nas czekać. I ta sama oczywista regu- ła rządzi w przypadku mojego pobytu w USA. Jakby nie patrzeć już tylko 2 miesiące dzielą mnie od powrotu do domu. Czy będę czuł radość z powrotu do Polski? Oczy- wiście, że tak. Czy będę czuł smutek opuszczając USA? Oczywiście, że tak. Gdzie jest moje miejsce i co będę robił dalej? Chciałbym znać odpowiedzi na te pytania. Nie wiem jednak jeszcze do końca jak chcę żeby moje życie wyglądało i tak naprawdę ciągle szukam właściwego rytmu i ścieżki, którą mam podążyć. Zostawmy jednak te rozmyślania mnie i skupmy się na ostatnim 1,5 tygodnia za Oceanem. Zacznę od smutnej wiadomości. Niestety meczu, o którym pisałem w ostatniej notce, naszej szkolnej drużynie nie udało się wygrać (44 - 76) i musieliśmy się pożegnać z sezonem. Mimo to jednak warto było pojechać i pokibicować im ostatni raz bo i tak osiągnęli więcej niż wszyscy od nich oczekiwali - Here we go Trojans Here we go A co do mnie to sobie przynajmniej zwiedziłem trochę więcej miasteczko Athens i porobiłem sobie parę pamią- tkowych fotek. A poza tym gdzie jeden sezon się kończy to inny się rozpoczyna. Chodzi tutaj o tzw. Track (lekko- atletyka), którego sam jestem członkiem. Trenowaliśmy juz od dość dawna, a w ostatni wtorek przyszła pora na pierwsze zawody. Drużynowo (co tak naprawdę się tutaj najbardziej liczy) nie poszło nam jednak dobrze. Na 3 szkoły obecne, zajeliśmy ostatnie miejsce. Muszę tylko dodać, że jedna ze szkól była z wyżej dywizji (więc ona do końca się nie liczyła, bo i tak była poza zasięgiem). Ze szkołą, z którą tak naprawdę walczyliśmy, przegraliśmy o 6 punktów (53 - 47), co wcale nie jest tak tragicznym wynikiem. Tym bardziej, że nasza drużyna jest strasznie młoda (ja jestem najstarszy) i bardziej liczy na formę w drugiej części sezonu. A co do mojego występu to było średnio (nie do końca jestem z siebie zadowolony). W sko- ku w dal byłem najlepszy z naszej szkoły (a ostatni raz skakałem jakieś 6 lat temu), a 3 na 15 w całym konkursie. W biegu na 200m byłem 5 na 32 (niektórzy kolesie to poginaja jak motorówki normalnie). A jeśli chodzi o szta- fety (4x100 i 4x400), które też biegałem, to przegraliśmy dość znacznie. Na moich zmianach trochę zyskaliśmy, ale niestety inni tracili (a na 400m nawet ja bo juz zmęczony byłem). Tak więc ogólnie jak na pierwsze moje zawody to nie było aż tak całkiem źle...;-). Zresztą ja i tak się tym tak bardzo nie przejmuję, bo i tak robie to tylko dla zabawy, zdrowia i poczucia rywalizacji. No i zawsze jakieś ciekawe wspomnienia zostaną. Bo co jak co, sprinterem już i tak nie zostanę..;-). Następne zawody w piątek (30-stego). Znowu będę w 4 konkurencjach (bo tylko tyle można) bo pomimo, że juz pewnie za stary jestem na to wszystko to i tak jestem jednym z najmocniejszych punktów tej drużyny..;-). Wracając teraz na chwile do rozmyślań o czasie i jego upływie to ogólnie ostanie 2 miesiące, które przede mną, będą bardziej wyglądać jak wakacje. Podszedłem już do wszystkich testów, które muszę zdać żeby otrzymać dyplom i teraz zostało mi tylko czekać na wyniki. Wy- daje mi się jednak, że powinienem wszystko zdać (mam tylko małe wątpliwości) i praktycznie mam dyplom High School w kieszeni. A, ze szkołą idzie mi nadzwyczaj łatwo stąd podkreśliłem, że tak naprawdę nie mam dużo rzeczy, o które muszę się juz przejmować. Cały wyjazd zmienił się więc teraz w małe oczekiwanie na powrót i po prostu życie w USA tak jak warunki mi na to pozwalają. I muszę powiedzieć, że jak dla mnie jest całkiem spoko. Kontynuując jeszcze temat szkoły napo- mknę dwie rzeczy. Jedna to zaostrzające się reguły w szkole, które istniały od dawana, ale do tej pory nikt ich do końca nie przestrzegał. Chodzi mi tutaj o rzeczy takie jak noszenie zarostu (samemu musiałem zgolić moją małą bródkę), sprawdzanie czy masz tzw. Hall Pass kiedy chodzisz po korytarzach i styl ubie- rania się (niedozwolone są na przykład dziury w dżinsach). Ogólnie przyjmuje to wszystko z uśmiechem na twarzy i wcale mnie to nawet nie dziwi, bo już od dawana wiem, że Amerykanie przesądzają z zasadami i prawem czasem aż nadto. Chcesz totalną wolność, zostań w Europie, a najlepiej w Polsce lub dorośnij...;-). Druga rzecz o której chce wspomnieć wydarzyła się już dawno. Mia- nowicie jedna z uczennic w mojej szkole napisała na lekcji hit-list'e (lista ludzi do zabicia) po czym po- darła ją i wyrzuciła do kosza. Nauczyciel wyciągną ją i złożył w całość, po czym uczennica została zawieszona na parę dni. Jak teraz patrzę na to, to w sumie nic tak wielkiego. Jednak jak pierwszy raz ktoś mi opowiadał tę historię, to wspomniał, że ona tak naprawdę przyszła z pistoletem do szkoły, ale jakoś ją cudem złapali. To się okazało później nieprawdą. Muszę jednak zaznaczyć, że moja siostra odwiedziła tej uczennicy Myspace (coś jak mój blog) i tam były teksty, że ona jest sfrustrowa- na życiem i potrzebuje broń, aby ukarać ludzi w mojej szkole, bo po prostu nie mogą się tak dłużej traktować. Było więcej tekstów o takim charakterze, dlatego też moja mama zgłosiła to na policje bojąc się o własną córkę, która zna tę uczennice. Poza tym ona uczestniczy w kursie na ochroniarkę i tak naprawdę ma dostęp do broni. Podsumowując więc niby nic się nie stało (tylko stworzyła listę), ale na początku wydawało mi się to masakryczne. Jakby ktoś wpadł do mojej szkoły z bronią (tym bardziej, że to juz się zdarzyło w USA) to nie za ciekawie by było. Kontynuując kontrowersyjne tematy, przej- dę teraz do ostatniego weekend'u. Wybrałem się na kolejną imprezę i ogólnie przez pierwsze 3h wszystko było spoko i cool. Przyszło z 30 osób i ogólnie mile spędzałem czas. Nawet grałem w beer-pong'a (jak ktoś oglądał Beerfest bę- dzie wiedział) i muszę powiedzieć, że dominowałem w tej grze razem z Niemcem. Jak wrócę do Polski to musimy ko- niecznie zagrać. Impreza jednak się zepsuła ok. 23:00, bo ktoś wspomniał, że policja krąży wokół domku. Wszyscy zaczęli się przejmować (ja też, bo jak by mnie złapali, to konsekwencje mogłyby być straszne - nawet powrót do Polski) Połowa ludzi się zwinęła, a reszta zaczęła obserwować co się dzieje wokół domku przez okna. Ja się zdecydowałem z Niemcem na spacer aż rzeczy ucichną. Wróciliśmy pół go- dziny później, ale impreza nie była już impreza. W mo- mencie kiedy zdecydowałem się na powrót do domu (to było tylko minutę od miejsca gdzie mieszkam piechotą), ktoś krzyknął, że policja wie gdzie jesteśmy i jedzie tutaj. Prawie wszyscy zaczęli uciekać z domku, a nie- którzy schowali się w szafach (jak się później dowie- działem). Co do mnie, to ja tylko sobie spacerkiem do- szedłem do domku i poszedłem spać. W sumie nie byłem nawet pijany, bo coś miałem złe przeczucie przed tą imprezą (za bardzo przy drodze była i w centrum). Ale jakby nie patrzeć mały stresik był. Co się okazało na- stępnego dnia? Wcale policji tam nie było, nikt nie został na niczym przyłapany, po prostu jakoś wszyscy niepotrzebnie spanikowali. Mi to wszystko dało jednak do myślenia i muszę być czujny do samego końca. Bo tyl- ko dwa miesiące zostały i misja będzie zakończona. Ale, jestem szczerze przekonany, że wszystko będzie dobrze. Nie ma innego wyjścia. Co do pikantnych szczegółów o tej imprezie to nie będę tutaj wspominał. Zaznaczę tylko, że była na maksa pojechana. Amerykanie nie mogą pic na bazie dziennej i kiedy mają okazje to totalny syf się robi, bo przesadzają. Po prostu piją bez klasy. Będę miał zabawne wspomnienia jak nie wiem co. Powoli zmierzając do końca mojej notki dodam jeszcze, że dzień po wyczynach wspo- mnianych wyżej wybrałem się na szkolne przedstawienie. Tutaj jest tak, że co roku szkoła wybiera jakiś jeden temat i realizują go. W tym roku szkoła bazowała na filmie Grease i stworzyła jego teatralna adaptacje. Po około dwóch miesiącach przygotowań wszystko było gotowe i przez 4 dni aktorzy dawali z siebie wszystko, aby oczarować widzów. No i udało im się zaczarować mnie też. Przedstawienie stało na naprawdę wysokim poziomie i fajnie było się pośmiać ze szkolnych kolegów (a w sumie bardziej to podziwiać ich aktorstwo). Naprawdę byłem pod wrażeniem i podoba mi się, że szkoła daje takie możliwości. Tym bradziej, że wszystko było zrea- lizowany z dużym rozmachem jak to na USA przystało. To chyba tyle o ostatnim czasie. Widać więc, że jest ogólnie całkiem ciekawie. Jak wspomniałem ostatnio, jestem już na maksa wkręcony w tutejsze życie. Powoli mi się nawet ludzie z mojej szkoły nudzą, dlatego też poznaje z innych miast. Dopadało mnie też myślenie o przyszłości. Po powrocie do Polski muszę się zdecydo- wać, co chce robić i muszę powiedzieć, że mam z tym duży problem. Tym bardziej, że mój amerykański ojciec mnie ostatnio usilnie namawia na powrotu do USA i stu- diowaniu tutaj. Pewnego razy upiliśmy się razem do- mowej roboty winem i mieliśmy taką pogawędkę w dwóch. Potraktował mnie jak syna i powiedział, że jak coś to mogę tutaj wrócić, mieszkać, i będzie mi pomagał jak tylko może. Musze powiedzieć, że to bardzo miłe z jego strony. Ogólnie nie podejrzewałem, że aż tak bardzo się moja rodzinka ze mną zżyła i naprawdę chce dla mnie jak najlepiej (normalnie jak prawdziwa rodzina się to wydaje). Jestem im wdzięczny za to i cieszę się, że na nich trafiłem. Poza tym zaprosiłem ich do Polski na małe imprezowanie, a oni z kolei chcą żeby tutaj kiedyś moich rodziców przywiózł. Całkiem miły układ się zrobił. Tak więc, jak w Polsce się zacznie walić, mam gdzie uciekać. A co do moich studiów. To nie wiem jak to będzie. Muszę wszystko przemyśleć i na coś zdecydować. Trudna to decyzja, jedna z najtrudniejszych jakie miałem dotychczas w moim życiu. Będę walczył o swoje marzenia. Tym bardziej, że nowa płyta Linkin Park - Minutes to Midnight nadchodzi i będzie się przy czym zastanawiać. Już nie mogę się doczekać. Szkoda tylko, że musze chyba pożegnać się z koncertem LP w Polsce. Znajdę sobie jednak drugą szansę. Zresztą, Senshiro i tak zamiecie płytę w Chorzowie specjalnie dla mnie. Gorące pozdrówki dla niego i podziękowania za poprawianie moich notek. A ja się zmywam teraz i kontynuuje moją przygodę aktorska w Amercian Pie...;-]
|